Ogórkowo-mundialowe lato czyli polski student na zarobku

Dawno, dawno temu gdy byłam piękna i młoda przydarzył mi się pewien nieoczekiwany wyjazd. Nie do końca ta podróż miała charakter turystyczny. Jednak  uważam, że jest warta opisania.  Był to studencki wyjazd do pracy w Niemczech.  Nie chcę mi się wierzyć, ale to już 10 lat upłynęło od tamtego czasu.

Z DALEKA OD DOMU I RODZINY

Miejscem docelowym do którego dotarliśmy to była fabryka przetwórstwa warzyw Kuhne w Herongen. Ze mną było jeszcze jakieś 20 osób. Wszyscy byliśmy studentami. Dla mnie i większości osób ten wyjazd był pierwszym na tak długo. Przyznam się, że jak wyjeżdżałam to łezka się w oku mi zakręciła. Przecież na 2 miesiące porzuciłam swoje dotychczasowe życie. Takie ze mnie miękkie jajo 🙂 .

PIERWSZE WRAŻENIA 

Herongen  to typowa niemiecka wieś na granicy z Holandią. Dwa sklepy, dwie knajpki i kościół . Wszędzie daleko, pełno wiatraków, koni  i krów. 

herongen5

Wiatrak

Herongen6

Kościół w Herongen

Herongen7

Krówka Mućka 😉

Nasza grupa została podzielona na dwie mniejsze. Ulokowano nas w dwóch pracowniczych hotelach. Jedna grupa otrzymała pokoje w nowocześniejszym budynku, ale przy ulicy. Druga trochę starszy dom z kawałkiem  trawnika nieco bardziej na uboczu. Jak widać coś za coś.

Herongen8

Witamy w skromnych progach 🙂

DCF 1.0

Nasza willa

Ludzie, którzy tak jak ja przybyli na zarobek okazali się bardzo fantastycznymi osobami. Większość to byli studenci i tu zaskoczenie teologii. Myślicie sobie, że pewnie nudno tam było. W żadnym wypadku. To są tak samo zwyczajni ludzie z podobnie pokręconym umysłem jak ja. Mogę śmiało powiedzieć, że się nie nudziłam.

heronegen9

Kto jeśli nie my … czyli co polscy studenci potrafią 😉

Warunki w jakich mieszkaliśmy nie były najgorsze. Nie był to hotel pięciogwiazdkowy. Wszystkie najpotrzebniejsze pomieszczenia i sprzęty były na miejscu. Z racji tego, że mieszkałam z  10 innymi osobami najtrudniej było z łazienką i kuchnią. Kolejka rano do toalety, później do kuchni. Czasem przy tak dużej liczbie mieszkańców co niektórych trzeba było dyscyplinować do porządku.

PRACA 

Jak się domyśliliście pracowałam w fabryce, więc zajęcie jakim się trudniłam polegało na pracy fizycznej. W żargonie pracowniczym „robiłam na ogórkach”. Już mówię w czym rzecz. Moim zadaniem było przebieranie ogórków na taśmie.  Usuwałam te, które nie spełniały normy, uszkodzone lub zgniłe.

DCF 1.0

Z poczuciem humoru

herongen2

Ogórki na taśmie 🙂

heronegn11

Droga do pracy

Praca nie należała to najlżejszych jednak nie było źle. Pracowaliśmy w systemie 12h przez 6 dni w tygodniu. Czasem nie wiedziałam jak się nazywam.Niedzielę mieliśmy zazwyczaj wolną. Czasem i w wolny dzień się szło bo trzeba było przerobić towar. Godziny pracy były dość dziwne : I zmiana 3.00-15.00, II zmiana 15.00-3.00. Ja się załapałam na II zmianę. Jak sami widzicie nie było czasu na nic. Tylko ogórki i ogórki 😛 . I ten straszny upał , który doskwierał w pracy najbardziej.

DCF 1.0

Jakby ktoś nie mógł trafić

CZAS WOLNY

Nasze wolne chwile większości spędzaliśmy na odpoczynku. Mając jeden dzień dla siebie ciężko było ogarnąć dom, jedzenie, pranie oraz  jakieś zwiedzanie. Jak tylko mogliśmy korzystaliśmy ze spacerów po okolicy, która swym wiejskim charakterem nas raczyła.

Zaprzyjaźniliśmy się z dwójką chłopaków, którzy mieszkali w Herongen. Zdarzało nam się wspólnie pojechać nad jezioro albo do Venlo w Holandii.   Obaj Niemcy byli częstymi gośćmi w naszych skromnych progach. Jeden ze współlokatorów zabrał gitarę więc upalne popołudnia nam uprzyjemniał a czasem nawet uprzykrzał grą na niej 😉 . Nie brakowało nam też szalonych pomysłów np. śmigus – dyngus w środku lata.

heronegm10

Droga w kierunku „ścieżki zdrowia”

heroneg13

Na spacerze 😀

DCF 1.0

Wspaniały, nieprawdaż ?

Z MUNDIALEM W TLE

Rok 2006 był czasem kiedy od czerwca oczy wszystkich a w tym najbardziej kibiców skierowane były na Niemcy. W tym  czasie odbywał się mundial. Niemcy go organizowali. Niestety nie udało nam się dotrzeć do większego miasta by zobaczyć jak zachodni sąsiedzi to przeżywają i jak to zorganizowali.  Natomiast na naszej wsi znalazła się knajpka gdzie mecze oglądaliśmy popijając niemieckim piwkiem. Poza tym w pracy była zorganizowano imprezę zakładowę poprzedzona meczem na telebimie. Całe szczęście, że gra zakończyła się zwycięsko dla Niemiec  bo inaczej byłaby stypa 😛  .

Mieszkańcy wioski bardzo ciepło nas przyęli. Niemcy są narodem uśmiechniętym i otwartym. Na każdym kroku mijając nas wołali „hallo” z pogodnym uśmiechem. Próbowali czasem nawet zagadać. Wiedzieli, że po okolicy kręcą się polscy studenci 😀  .

POZYTYWNE STRONY WYJAZDU

Dzięki temu wyjazdowi poznałam masę świetnych ludzi. Nie mówię o współlokatorach, ale także o tych z którymi pracowałam. Byli to ludzie różnych nacji : Hindusi, Azjaci, Włosi, Holendrzy czy mieszańcy Sri Lanki.  Podszkoliłam języki (agielski i niemiecki). Plusem było to,że przez 2 miesiące żyłam jak chciałam.Po pobycie w Herongen uświadomiłam sobie, że niczego się nie boję. Od tego czasu wiem, że poradzę sobie w każdej sytuacji a żadna podróż nie jest mi straszna 🙂 . Doświadczenie otworzyły mi bramkę do kolejnego wyjazdu – tym razem do Danii. Jednak o tym   w kolejnych postach.

herongen16

Taki oto zachód na pożegnanie ogórkowej przygody

Jak sami widzicie podróże mają różne wymiary a wspomnienia są naszym bogactwem cenniejszym od złota.

Kochani, co sądzicie o takich wyjazdach ?  Macie jakieś konkretne wspomnienia ? Jak Was ukształtowały takie pobyty?  

Podzielcie się swymi doświadczeniami.

Do zobaczenia 🙂

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s