Kierunek Kopenhaga

Decyzję o wyjeździe do stolicy Danii podjęłam bardzo szybko i spontanicznie. Kiedy padła propozycja wyjazdu przebywałam na studenckim obozie w Sierakowie. Pamiętam, że wróciłam do domu. Przepakowałam walizki, oświadczyłam rodzicom, że wyjeżdżam i wracam za 4 miesiące. Tyle mnie widzieli 😉 . To było jakieś 9 lat temu.

Nie ukrywam, że mój pobyt tam  był związany z celem zarobkowym. Posiadając wolny czas starałam się jak najwięcej wykorzystać by zwiedzić miasto  i okolice.

PROMEM PRZEZ BAŁTYK

Jestem rodowitą Poznanianką. Zatem wszystkie szlaki do Kopenhagi rozpoczynały się ze stolicy Wielkopolski.  Zostały przeze mnie sprawdzone wszystkie połączenia.

Z Poznania miałam idealny transport autokarowy i samolotowy.  Trochę gorzej z promem bo trzeba było dobić się do Świnoujścia a  stamtąd w  rejs do Kopenhagi.

W pierwszą podróż płynęłam promem POMERANIA ze Świnoujścia.  Rejs wspominam bardzo dobrze.Tym bardziej, że miałam kajutę z iście królewskimi warunkami (kabina lux). Jedyne na co mogę narzekać to mało kompatybilne połączenie. Niedopasowany został przyjazd pociągu do godzin  odpłynięcia promu. Jednak przy dobrej pogodzie daje to możliwość choć w niewielkim stopniu zwiedzenia miasta.

Na promie1

Ja i moja kabina LUX 😉

Sam rejs trwał jakieś 12 godzin. Oczywiście na takim obiekcie nie zabrakło atrakcji. Była dyskoteka, restauracja itd., a także to co,  chyba kochają wszyscy – STREFA BEZCŁOWA by zrobić zakupy. Jak widać obsługa promu zadbała aby podczas podroży nikomu się nie nudziło.

Tak dla zainteresowanych dodam, że Pomerania w 2014 została ze złomowana.Ów machina pozostaje już tylko pięknym wspomnieniem.

 PORA JUŻ WSTAĆ! KOPENHAGA WITA!

Po 12 godzinnym rejsie coś około 7.15 rano usłyszałam wiadomość, że docieramy do celu. Wyjrzałam  przez niewielkie okno kabiny oczekując pierwszych widoków nowego kraju.

Nagle moim oczom ukazał się genialny widok.  Z niewielkiej mgły zaczął się wyłaniać się most łączący Danię ze Szwecją.  Dumnie wznosił się nad Cieśniną Oresund. Dodatkowo na stałe w pamięć wbiły mi się wielkie wiatraki zlokalizowane na morzu.  

Po kilkunastu minutach od komunikatu prom dobił do portu i można było zejść na ląd.

Na promie3

Most do Malmo (Szwecja) nad Cieśniną Oresund

Na promie5

Wiatraki

Oczywiście po takiej podróży  trzeba było udać się do hotelu. Zostawić bagaże i się oswoić z otoczeniem.

Po przyjeździe do Kopenhagi zamieszkałam w hotelu pracowniczym. Był on ulokowany na ulicy Norrebrogade w dzielnicy Norrebro – jednej  z najbardziej multikulturowych części miasta ( jak się później okazało). Jednak ten temat zostawię na odrębny wpis.

POŁAMANY JĘZYK I PEŁNO ROWERÓW

Moje pierwsze zderzenie z Kopenhagą i samą Danią to  z pewnością język. Na samym początku moje uszy ciężko go znosiły. Dla mnie do tej pory język duński pozostanie nie do ogarnięcia.  Przez cały mój pobyt miałam wrażenie, że Duńczycy rozmawiali ze mną jakby połknęli jajko. Do tej pory po duńsku nie powiem – Kopenhaga. Nie przejdzie mi to przez gardło.

Na rpmie4

Stacja Norrebro i rowery

Druga sprawa to wszędobylskie rowery.  Nie żebym się dziwiła na ich widok. Jednak tam jest ich gigantyczna ilość. Są wszędzie!!!  Pomimo zmiennej pogody wszyscy śmigają na rowerach. Przyciągają uwagę swoim kolorem, fasonem czy nawet właścicielem. Dla mnie fenomenem była droga dla rowerów. Na niej jednoślad był bogiem 😉 .

Trzecim elementem, który daje się mocno odczuć to tak zwana królewskość. Jak wcześniej wspomniałam Dania jest monarchią. Kopenhaga stolicą. Wiadomo przecież, że stolice posiadają swoje miejsca reprezentacyjne. W przypadku i tego miasta jest tak samo. Odwiedzając centrum najbardziej odczuwa się ten „królewski” klimat.

W ten sposób rozpoczęła się moja duńska przygoda. Mieszkając jakiś czas w jednej z najbardziej znanych metropolii europejskich miałam możliwość  wejścia w rytm jakim się porusza miasto. Zobaczenia jak nowoczesna stolica miesza historię z naleciałościami innych kultur.

Zatem zabieram Was w podróż po nieco chłodniejszej, ale jakże tętniącej życiem Kopenhadze. Mam nadzieję, że będziecie ją śledzić z zainteresowaniem i wypiekami na twarzy 🙂

Pozdrawiam  🙂

Reklamy

11 thoughts on “Kierunek Kopenhaga

    • Travel and smile pisze:

      To zależy od opcji kajuty jaką się wybierze. Ja miałam opcję lux dlatego,że normalne kabiny się skończyły. Ja miałam duże bagaże i nie chciałam się po promie z nimi włóczyć. Generalnie można skorzystać z opcji siedzeń lotniczych. Jednak to przy 12h rejsu jak dla mnie hardcor szczególnie w nocy. Polecam zajrzec na stronę http://www.polferries.pl/. Tam się znajdzie szczegółówe info.

      Polubienie

    • Emilia Gałka pisze:

      Haha! Możesz przerzucic się na holenderskie. Jednak uwierz mi czy w Danii czy w Holandii jest ich cała masa. Poza tym jest to niebywałe zjawisko w tych krajach. W Polsce tylu rowerów i rowerzystów nie uświadczy się. Oczywiście jest ich coraz więcej, jednak nie w takiej skali jak tam 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s