Pechowy, udany urlop ?

Zdarzyło Wam się kiedyś czekać na wyjazd z niecierpliwością?  Jeśli tak to zapraszam do dalszej lektury.

Jakieś 7 lat temu postanowiłam wybrać się do Kopenhagi. Zaplanowałam sobie urlop w czerwcu. Oczywiście dni wolne w pracy było na długo przed wyjazdem zabukowane. Same bilety na samolot zarezerwowane  z dużym wyprzedzeniem by cena była atrakcyjna. Nie ukrywam, że na  ten wyjazd czekałam. Byłam zmęczona, zirytowana pracą. Wiedziałam, że zmiana otoczenia dobrze mi  zrobi.

Termin został ustalony, bilety zamówione. Wystarczyło się uzbroić w cierpliwość i odliczać dni do wyjazdu.

Gdy nastał  ten wymarzony dzień  uśmiech nie schodził mi z twarzy. Moje nastawienie do świata i ludzi było mega pozytywne. W końcu zaczynam urlop. Nawet przez myśl nie przeszło mi, że coś może się wydarzyć .

Wylot do Kopenhagi miałam z poznańskiego lotniska Ławica. Już nie raz leciałam samolotem tam więc nie było to dla mnie żadną nowością. Sam lot do Kopenhagi trwa niespełna 40 min. Tyle co nic. Miałam planowo wylecieć ok. 13.30 a być na miejscu jakoś 14.30. No rewelacja!  – pomyślałam. Zdążę jeszcze skoczyć  na plażę na zachód słońca. 

Przeszłam odprawę, zdałam bagaż. Przeszłam na halę odlotów. Samolot wystartował planowo. Ja się wygodnie rozsiadłam w fotelu z głową przy oknie. Uwielbiam latać samolotem. Widok chmur i słońca jest cudowny.  Nie minęło jakieś 20 minut jak w samolocie zaczęło coś śmierdzieć. Był to typowy zapach spalenizny. Pomyślałam sobie, że coś jest nie tak. Stewardessy miały też nie za ciekawe miny. Gdy jakiś z pasażerów pytał się co się dzieje uspakajały, że wszystko w porządku. Zaraz mieliśmy wlecieć nad Bałtyk. Pierwszy raz w życiu się wystraszyłam. Nie wiedziałam co się wydarzyło. Nagle z kokpitu pilota otrzymaliśmy informację, że wracamy w powrotem do Poznania. Usterka nie pozwala na pokonanie Bałtyku  drogą powietrzną. No i z powrotem wylądowałam w Poznaniu.

Jak się okazało usterka jest na tyle poważna, że nie  da się jej naprawić od razu. Pozostało mi przebukowanie biletu na  następny dzień lub wylot dzisiaj jednak innym połączeniem (lot z przesiadką). Miałam siedem dni urlopu.  Byłam zmęczona i zła, że coś nie idzie po moim planie. Wybrałam tę drugą opcję. Skoro już mam jeden dzień zmarnowany z urlopu niech to będzie tylko dzisiaj. Kolejny wylot miałam zaplanowany na ok.17.00. Był to lot do Monachium i  stamtąd do Kopenhagi. Tu na szczęście podróż odbyła się bezproblemowo. Do stolicy Danii zawitałam około godziny 20.30. Gdybym nawet bardzo chciała  nie udało mi załapać na zachód słońca na plaży Amager. Byłam zdania, że na  ten spektakl światła wybiorę się na następny dzień.

Rankiem kolejnego dnia obudziło mnie ogromne walenie do okna.  Tak dudniło i hałasowało, że  spać już nie mogłam. Wstałam i podeszłam do okna. Zobaczyłam ogromne ciemne niebo wiszące nad Kopenhagą. Z tych chmur lał deszcz. Uwierzcie mi, że nie był to zwykły deszcz. To było jakieś oberwanie chmury. Tak sobie padało przez kolejne  pięć dni. Padało całą noc i cały dzień.  Pogoda przypominała tę lipcową co przez Polskę szedł deszczowy front. To się nazywa pech? Nie sądzicie? Jechać tyle kilometrów by siedzieć w domu  bo leje jak z cebra. Byłam załamana i obrażona na aurę.

Koniec mojego urlopu był niewątpliwie interesujący. Straciłam nadzieję, że uda mi się nos wystawić dalej niż do sklepu po bułki. Jednak szóstego dnia pogoda zaczęła się zmieniać. Ociepliło się i słońce cudownie pieściło promieniami. Wszelkie oznaki deszczu odeszły w niepamięć.  To były cudowne  dni. Przede wszystkim dlatego, że pogoda była wspaniała. Dzięki temu odwiedziłam zupełnie spontanicznie dwa piękne miejsca : Lukket Reservat pod Kopenhagą  i  klify w Stevs Klint. Moje podróżnicze ego zostało w niejaki sposób zaspokojone.  Jednak o tym już będzie w kolejnym wpisie.

Do tej pory z uśmiechem wspominam tę podróż. Nazywam ją udanym, pechowym urlopem. Jak widać nie zawsze jest tak jak by się chciało.

Reklamy

One thought on “Pechowy, udany urlop ?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s